(Nie)wielkanocne medialne jaja?

Published on: 12 marca 2015

Easter eggs in the nest on rustic wooden backgroundWyobraźmy sobie sytuację, w której operacje na otwartym sercu, będą wykonywane przez ślusarza, a  krawiec spróbuje poprowadzić redakcję. Wyobraźmy sobie sytuację, w której nigdy, nikt w niczym nie będzie się specjalizował. Trudne?

Nigdy nie byłem zwolennikiem krytykowania własnego środowiska. Wystarczy, że w mediach trwa wewnętrzna walka o pracę, o klienta i o słuchacza, telewidza, czytelnika. Wystarczy, że zagraniczne i nasze rodzime koncerny, jak i niewielkie lokalne firmy medialne wpisują się w nurt rynkowej zabójczej często dla zatrudnianych tam osób, konkurencji. Walka trwa i trup gęsto się ściele.

tvfotofpftvn24Kamil Durczok jest w mojej ocenie świetnym dziennikarzem. Inteligentny, błyskotliwy, nie bał się zadawać trudnych pytań i dociekać odpowiedzi. Nie okazał się jednak dobrym kolegą z pracy, a jednym z wielu polskich szefów wysokiego szczebla, którym władza nad zatrudnionymi kobietami, kojarzyła się poza zarządzaniem, także z relaksującym wypadem do nocnego klubu? Żal, bo nawet, gdy piszę te słowa, mój polsatowski dekoder nastawiony na kanał 61. wciąż podaje Durczoka, jako współprowadzącego wieczorne pasmo. W dodatku, dzieje się to w sytuacji, gdy pakiet kontrolny akcji TVN może trafić do nowego właściciela.

W tej samej stacji podczas popularnego programu „Dzień dobry TVN” sympatyczna prowadząca wywiad z amerykańską aktorką Sigourney Weaver, Anna Wendzikowska, dowiedziała się, że dla tej międzynarodowej gwiazdy polski twórca, reżyser i reformator teatru, Jerzy Grotowski, to prawdziwy idol. Niestety dziennikarka nie słyszała o zmarłym przed 16. laty Grotowskim. Gdy Weaver podpowiedziała, że należy mu stawiać pomniki, Wendzikowska zobowiązała się o to postarać. Dodam, że np. w Opolu nie jest to konieczne, bowiem tu można zobaczyć pomnik twórcy.

 

Krzysztof Krawczyk miał okazję udzielić telewizyjnego wywiadu Robertowi Puchalskiemu. Po jubileuszowym koncercie znanych Trubadurów, piosenkarz kilka razy wykazywał się daleko idącą cierpliwością i szacunkiem do rozmówcy, który nie wiedział, jakiego zespołu koncert, miał chwilę wcześniej okazję podziwiać. Mimo tego, że Puchalski starał się poprawnie wymówić tą kultową dla naszej sceny rozrywkowej nazwę, to jednak teatr pomyłek trwał. Dech mi zapiera, że materiał został pokazany i jest dostępny do dzisiaj w sieci.

Specjalizowane dziennikarstwo wymaga wiedzy, przygotowania, warsztatu. Podobno nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi? Przypadek Durczoka pokazuje środowisku, że są jeszcze głupie zachowania. I jeśli to prawda, to nie wiem, czy gorsze było rozprawienie się z problemem w ramach publicznego linczu, realizowanego przez inną redakcję, której wydawca przecież nie zrobił tego tylko z zawodowej uczciwości, ale i dla dużych pieniędzy za kolejne sprzedane egzemplarze tygodnika, czy samo ujawnione przyzwyczajenie szefa „Faktów”.

Nie mam dokładnych danych, ale obiecuję sprawdzić takie informacje, ilu dziennikarzy, jest rzeczywiście po kierunkowych studiach. Według publikacji z 2013 roku, zatytułowanej „Szkolnictwo Wyższe w Polsce”, wydanym przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, w roku 2001 studentów „dziennikarstwa i informacji” było w Polsce 5975, podczas gdy w roku 2011 nieco mniej, bo 5669 osób. Trend do rozpoczynania pięcioletnich studiów słabnie. Po części z powodu wejścia na uczelnie mniejszej grupy młodzieży z niżu demograficznego, ale i z powodu widocznych zmian w strukturze mediów oraz… malejącym szacunku do zawodu dziennikarza. Jestem absolutnie za tym, by w zawodzie pracowali zawodowcy. Ile jest dziedzin, w których by wykonywać obowiązki, należy przejść odpowiednie edukacyjne sito? Czy aby przypadkiem nie ma za zadanie powodować to mniejszych społecznie szkód? Co roku tysiące osób w Polsce uzyskują dyplomy wyższych uczelni. Przynajmniej połowa absolwentów kończy kierunki humanistyczne. Ilu z nich znajduje pracę w zawodzie? Czy niewielka zmiana w archaicznym prawie prasowym, nie byłaby tu wskazana?

Zaraz odezwą się głosy, że łatwo dziennikarzowi postulować blokowanie dostępu do zawodu. Łatwo. Ale nie próbuję być pilotem, kolejarzem, czy nawet mechanikiem. Wiem, że jesteśmy w Polsce chwilę po ustawowej deregulacji dostępu do wielu poważnych zajęć. Ale może czas pojąć, choćby biorąc pod uwagę powyższe przykłady, że dziennikarz, to nie jest zawód dla każdego, lub byle kogo. Nie wystarczy mieć kamerę, mikrofon, długopis, żeby być żurnalistą. Nie wystarczy przeświadczenie o swojej nieomylności, a nawet o rodzącej się pasji.

To nie jest moralizatorska opowieść „smerfa marudy”. Pamiętam lata dziewięćdziesiąte i początki komercyjnych mediów. Pamiętam ciężką pracę, zaangażowanie, ale i czas ciągłej nauki, trud zdobywania kompetencji powodującej rosnące zainteresowanie specjalizacjami. Musiałem uczyć się wielu nieznanych mi zagadnień. Lubiłem wiedzieć i umieć zaskoczyć swojego rozmówcę trudnym pytaniem. Dzięki temu dziennikarz zdobywał szacunek swojego gościa. Dzisiaj moją ambicją jest, by tak do tej pracy podchodzili moi studenci dziennikarstwa. I może czas na zmiany w systemie doboru, zatrudniania ludzi na „świecznik”?

 

Robert J. Błaszczyk

 

#durczok #wendzikowska #krawczyk #media #dziennikarz #warsztat

 

Linki zewnętrze do opisywanej tematyki:

– http://www.polskatimes.pl/artykul/3752715,wprost-atakuje-dziennikarza-tvn-tygodnik-sugeruje-ze-kamil-durczok-molestowal-prezenterke,id,t.html

– https://www.youtube.com/watch?v=1VslUOjZqoc

– http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/sigourney-weaver-zawstydzila-anne-wendzikowska,160666.html

– http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/trwa-proces-sprzedazy-tvn-dodatkowe-koszty-wyniosa-10-15-mln-zl#

 

 

 

Share Button
Welcome , today is piątek, 15 listopada 2019