Nowe jest wrogiem starego?

Published on: 13 stycznia 2016

wpacs3freephoto1„Nie ma właściwie końca dla wynalazców”, rzekł światowej klasy poeta, Amerykanin Edgar Allan Poe. 

Na przestrzeni ostatnich niespełna 15. lat, świat staje się z każdym rokiem mniejszy. Jedynie nasza własna inwencja będąca w takim samym stopniu kreatywną siłą poznania, co i hamulcowym, który by tworzyć, musi bez przerwy zapoznawać się z pojawiającymi się możliwościami, może zgłębiać umysłem i technologią naszą planetę i kosmos.

Z pewną troską powtarzam sentencję niektórych moich Studentów (dziennikarstwa), którzy zgodnie oświadczają, że nie oglądają telewizji. Według ich oceny, współczesne odbiorniki telewizyjne są świetnymi monitorami, do których podłączone komputery, pozwalają na serfowanie po globalnej sieci. Bez żadnych ograniczeń?

Pisząc te słowa korzystam na drugim komputerze z aplikacji „GoogleMaps”, zwiedzając australijskie miasto Brisbane. Zresztą ta zabawa z tym programem nie jest dla mnie czymś nowym. Osobiście uważam, że tego typu doświadczenia pomagają w zrozumieniu modnego określenia na preferowany przeze mnie styl życia, jakiego elementem jest tzw. „dystans”. Rzeczywiście zapadając się wzrokiem w zdjęcia ze słonecznej ulicy, gdzie można w tle przełączyć się na ruchomy obraz na YouTube, pozwalają pojąć, jak niewiele już wartościowych rzeczy widać za własnym rzeczywistym oknem.

Tymczasem mnożą się dyskusje związane ze zjawiskiem Internetu. Część z nich dotyczy kwestii prawnych, jak choćby prawa autorskiego, czy zasadności „globalnej” wolności słowa i głoszenia poglądów. Również przez Polskę przeszły demonstracje w obronie wolności internetu, gdy niesławne „Acta” politycznie zagroziły swobodzie sieci. Może właśnie z obawy przed ograniczeniami Internet, a ściślej narzędzia w jakie doposażona została ta infrastruktura, są bez przerwy ulepszane i dopasowywane do wciąż nowych potrzeb i oczekiwań?

Nie dziwi zatem, że pojęcie „nowych, nowych mediów” staje się coraz przystępniejsze i ciekawsze do badań. Otwiera ciekawym świata naukowcom pola do nieograniczonej eksploracji. Szereg zachodzących w ich obszarze procesów, jest w zakresie zainteresowania socjologów, psychologów, czy medioznawców.

„Nowe, nowe media” są nieustannie sprawdzane w praktyce przez miliony użytkowników, których dzielą tysiące kilometrów oraz różnice kulturowe, społeczne, gospodarcze, polityczne, a łączą wspólnie, acz nieświadomie co do pozostałych odległych internautach, wykorzystywane aplikacje i narzędzia, których głównym celem i podstawową cechą jest zapewnienie kolejnego kanału niczym nie skrępowanej komunikacji.

Codziennie, w każdym w zasadzie miejscu na świecie młodsi i starsi biorą w ręce swoje tablety, smartfony, siadają przed laptopami i komputerami, by publikować, nadawać i odczytywać, odsłuchiwać, oglądać miliardy przekazów.

W 2010 roku Paul Levinston napisał przedmowę do polskiego wydania swojej badawczej publikacji zatytułowanej „Nowe, nowe media”. W swojej książce definiuje i naukowo opisuje proces blogowania, jak również użytkowania takich serwisów, jak YouTube, Wikipedia, Digg, MySpace, Facebook, Twitter, Second Life i podkasty. Do tego katalogu można dzisiaj dodać rodzimą Wrzutę, czy też Naszą-Klasę, jak również światowe „nowości”, jak Pinterest i Snapchat.

Pocieszające, że podobnie, jak ludzki mózg, w którym wciąż powstają nowe połączenia nerwowe, tak i globalna sieć, wciąż tworzy nowe sieci-sieci. Ma ona taką pojemność, że spora część komunikacji w niej jest nadal w dużej mierze spontaniczna, niezorganizowana i zdywersyfikowana pod względem celów i członkostwa, jak uważa Manuel Castells. Badacz zwraca również uwagę na fakt, że wszystkie formy komunikowania są oparte na wytwarzaniu i konsumpcji znaków.

Stąd mój wcześniejszy wniosek o konieczności zachowania kreatywnego i chłonnego umysłu. Sieć to bowiem nie tylko odpowiedzi na zadawane wyszukiwarkom pytania, ale to głównie intuicyjne i wciąż głębsze i głębsze eksplorowanie tych niezmierzonych globalnych zasobów.

Działamy zatem najaktywniej komunikując się, poza oczywiście wewnętrznymi aktami tzw. procesów intrakomunikacyjnych, gdzie zwykliśmy, co dodam z uśmiechem na marginesie, rozmawiać sami ze sobą, poprzez świat umownych symboli. Umiejętność ich właściwego dekodowania jest kluczem do zrozumienia globalnego przekazu.

Czeka nas zmiana, która już obserwowana od kilku lat, spycha ludzi starszych z cyfrowej autostrady, gdzie dzieci i młodzież uruchamiają, najczęściej zupełnie intuicyjnie, coraz to nowsze internetowe narzędzia. A, że nie ma róży bez kolców, to korzystając z Internetu należy spodziewać się i nie tylko dobrych efektów. Spekulatywne analizy, według Jana van Dijk’a, świadczą o zmianach w osobowości człowieka-komputrowca. Empiryczne badania dają z kolei ściślejsze wyniki, w których pojawia się pojęcie „równoważności mediów”, w których rzeczywistość medialna staje się dla wielu internautów równa realnemu życiu, a odbiorcy traktują media, jakby były prawdziwymi ludźmi lub miejscami. Badacze wspomnieni przez Dijk’a definiują tu powtarzające się trzy zjawiska: 1. Personalizację relacji między ludźmi, a komputerami. Ludzie traktują komputery tak samo jak innych ludzi. Narzędzia ułatwiające konsultację lub usługi informacyjne wytwarzają złudzenie, że prowadzi się dialog z żywym człowiekiem. 2. Relacje z komputerami stają się dla ludzi wiążące, fascynujące, a nawet uzależniające, ponieważ mają nad nimi większą kontrolę niż nad relacjami z innymi ludźmi. Użytkownicy mogą w ten sposób zaspokajać wiele potrzeb psychologicznych. 3. Między ludźmi, a komputerami/mediami powstaje relacja partnerska. Ludzie traktują komputery, jak partnerów zaspokajających określone potrzeby psychologiczne i społeczne.

Dijk powołuje się tu na badania Turkl’a, który wprost napisał, że komputery/nowe media, mogą stać się w psychice podatnych na tego typu zjawisko ludzi, alternatywnym drugim „ja”, swoistą projekcją innej, być może bardziej pożądanej tożsamości.

Wielu uczestników globalnych medialnych przekazów, codziennie odkrywa nowe nieznane dotychczas możliwości „nowych, nowych mediów”. A wśród technologicznych deterministów panuje przekonanie, że to dopiero początek…

Bowiem nie tylko nie ma właściwie końca dla wynalazców, ale co w moich rozważaniach ważniejsze, nie ma właściwie końca dla efektywnego procesu poszukiwań.

 

red. Robert J. Błaszczyk

 

W artykule pomogły mi przemyślenia badaczy mediów:

  • Jana van Dijk’a
  • Paula Levinson’a
  • Mauela Castells’a.

 

#nowemedia #technologia #komunikowanie #aletrego #tożsamość #sieć #internet

 

Jak zawsze, wyrażam zgodę na kopiowanie i wykorzystanie tekstu TYLKO po zgodzie udzielonej przeze mnie. W tej sprawie proszę pisać: robert(at)medioznawca.eu

 

Share Button
Welcome , today is wtorek, 26 marca 2019