Teorie spiskowe, czyli „medialne” lanie wody?

Published on: 21 października 2015

fire-connection-1455621Pasjami staram się odbierać różnorodne przekazy medialne. Szczególne te, które pochodzą od tzw. niezależnych redakcji, zwanych inaczej niezależnymi mediami.

Media niezależne dostępne są głównie w Internecie. To wszelkie portale, blogi, streamy radiowe i telewizyjne, a i strony w globalnej sieci.

Nowe media badacz komunikowania Denis McQuail, skupia wokół Internetu, który przekracza ograniczenia wzorców druku, radia i telewizji przez umożliwienie rozmów wielostronnych, umożliwienie jednoczesnego odbioru, modyfikacji i redystrybucji obiektów kultury, wydobywa działanie komunikacyjne z granic narodu, z terytorialnych relacji przestrzennych nowoczesności, zapewnienie natychmiastowego kontaktu w skali globalnej, jak również włączenie nowoczesnego/późnonowoczesnego podmiotu w maszynę podłączoną do sieci (D. McQuail, Teoria komunikowania masowego, Warszawa 2007, s. 151; tabela za Poster).

Oznacza to, że po raz pierwszy w historii mediów, jednostka może, mimo dużego rozczłonkowania publiczności/czytelników/odbiorców/słuchaczy, dotrzeć ze swoim dowolnym merytorycznie przekazem w zasadzie wszędzie, gdzie dociera Internet. Dodatkowym atutem jest to działanie dwukierunkowe, bowiem nadawca staje się również odbiorcą, mogąc przekazywać treści i odnosić się do otrzymywanego w komentarzach, rozmowach poprzez komunikatory, feedbacku.

Praktyka jest taka, że posiadając dostęp do sieci, jest się swoistym nadawcą, a zatem wcześniej i dziennikarzem, redaktorem treści, która jest dystrybuowana w dowolne miejsce na świecie, objęte działaniem sieci Internet.

Tworzy to pole do nieograniczonego działania w obszarze publicystyki i informacji dla każdego, kto chce się takiej działalności poświęcić. Ograniczam ten tekst do rozważań o zawartości, nie o procedurach, bowiem są odrębne przepisy, które w pewnych sektorach należy tu uznać i stosować.

Teorie spiskowe zyskały dzięki temu miejsce do swobodnego, nieograniczonego głoszenia, przez różnych autorów. Dowiadujemy się zatem z internetowych stron, blogów, stacji radiowych i telewizyjnych o tym, że np. Word Trade Center został wyburzony celowo, że żaden człowiek nigdy nie stanął na Księżycu, że celowo programuje się ludzi do zabijania, że nasza cywilizacja oparta na bankach upada, że u szczytów władzy mnoży się korupcja, pedofilia i sodomia etc.

Nie ukrywam, że jako badacz mediów poświęcam na te przekazy pewną ilość mojego czasu, próbując zestawić ze sobą charakter tzw. wolnych, niezależnych mediów, a zawartość niektórych przekazów. Odkryłem tu pewną relację, zgodnie z którą wiek i wykształcenie autora ma wielkie znaczenie. Dodatkowo zauważam również znaczące zainteresowanie tego typu przekazami u ludzi młodych. Odnajduję tu jednak powód w dostępności do sieci i umiejętności poszukiwania interesujących nas treści. W związku z tym, że tzw. wolne media nie są powszechnie, nie są komercyjnie pozycjonowane, nie mają znaczących budżetów, dlatego często giną w wyszukiwarkach.

Czy jednak termin „wolne media” oznacza, że to są rzetelne media? Moim zdaniem niskie budżety u autorów nie dają pewności przeznaczenia na pracę redakcyjną właściwej ilości czasu. Praca dziennikarza to bowiem nie tylko powtarzanie treści, gdzieś wcześniej umieszczonej, ale również samodzielne poszukiwanie informacji u świadków zdarzeń, u władzy, u pokrzywdzonych, w instytucjach, u ekspertów etc. Dodatkowo brakuje mi bardzo rozumienia u autorów ważnych zasad dziennikarstwa, takich jak podział na informację i publicystykę, jak również używanie prawidłowych form dla omawianych treści.

Tym bardziej uważam, że dla podniesienia poziomu własnej pracy, sam kod tajemnicy, czyli inaczej omawianie podanych na różnych, pierwotnie często amerykańskich stronach internetowych teorii spisowych, powinno się drążyć, sprawdzać, potwierdzać lub negować. Powstaje pytanie, czy przekazywanie wszelkiej tego typu treści w sposób plotkarski, bez rzetelnej dziennikarskiej roboty nie zabija w zarodku samego świetnego pomysłu na komunikowanie zainteresowanym tą tematyką odbiorców?

Mainstreamowe media, duże koncerny prasowe, stacje radiowe i telewizyjne, przy skali swojego odbioru i znajomości prawa prasowego, nie pozwalają sobie na zbyt daleko idące propagowanie teorii spiskowych. Na fali tego artykułu zaczynam się zastanawiać, czy powodem tego jest zbyt niewielka ilość rzetelnych źródeł, czy w ogóle możliwość sprawdzenia takich treści, szczególnie przy ewentualnych skutkach prawnych i ekonomicznych, „lania wody”.

Jestem wielkim zwolennikiem otwartości mediów. Popieram wszelkie rozsądne działania, które prowadzą do zwiększenia ilości informacji i mądrej publicystyki, także w przedmiocie prób odpowiedzi na budzące emocje poważne zagadnienia. Mieszczą się tu przede wszystkim wszelkie teorie spiskowe i niewyjaśnione tajemnice. A przecież wokół nas jest ich całe mnóstwo.

Należy mieć również na względzie wagę takich przekazów. Bo jeśli chociaż w części miłośnicy spisków mają rację, wówczas ich medialna praca, powinna być bardzo odpowiedzialna, weryfikowalna i szeroko, chociaż wąskimi kanałami Internetu, powszechnie głoszona.

 

red. Robert J. Błaszczyk

 

#teoriespisowe #wolnemedia #rzetelnosc #dziennikarstwo

Share Button
Welcome , today is czwartek, 18 lipca 2019